Witajcie kochani. Na samym wstępie chciałabym podziękować wam za wszystkie komentarze pod poprzednią notką. Są one zdecydowanie czymś za czym naprawdę tęskniłam. Zapomniałam jakie cudowne jest to uczucie i jakim przemiłym miejscem jest blogosfera. Wracając, dzisiaj postaram się pokazać wam dosłownie kilka zapomnianych zdjęć zrobionych w minione wakacje oraz przedstawię nowości w mojej kolekcji.
Skończyły mi się właśnie ferie. Siedzę teraz na fizyce i mam powoli wszystkie dosyć. A to dopiero początek drugiego tygodnia. Co tak właściwie udało mi się zrobić podczas tej przerwy (ferii)? W pierwszym tygodniu odwiedziłam wyżynę lubelską, jak znajdę chwilę może uda mi się skleić jakiś post z zdjęciami. W drugim tygodniu siedziałam w domu, bo wszyscy moi znajomi gdzieś powyjeżdżali. Ale ale, było to dosyć owocne, bo w końcu uzupełniłam swoją kolekcje na LPS Merch. Takim oto sposobem zaliczyłam pierwszy punkt blogowego wyzwania od Littlest Memorise!
Lista nadal nie jest w 100% dokładna, bo znajduje się tam 1119 lps (a ja aktualnie mam ich 1189), ale myślę, że może to wynikać z tego, że mam sporo powtórek, na Merchu nadal brakuje trochę lps, albo po prostu zapomniałam zaznaczyć jakiegoś petshopa. Linka zostawiam wam tutaj, ale również jak klikniecie w stronę "moja kolekcja" powinno przekierować was we właściwe miejsce.
To chyba odpowiedni moment, żeby przejść do nowych lps. Nazbierało się ich u mnie na ten moment 13. Szczęśliwa liczba. Jeszcze 3 figurki do mnie jadą (a tak właściwie czekają na mnie już w żabce..), ale chciałabym wstawić ten post jak najszybciej + nie chcę żeby wyszedł zbyt długi.
Pierwsze 3 figurki należą do mojej siostry. Odkupiła je od Cinlery. Oczywiście głównym powodem zakupu był jamnik, ale to z persem moja siostra najbardziej się polubiła.
Pers #1063 ma na imię Jennifer, wiodła szczęśliwe życie aż do momentu, gdy jej mąż odszedł. Znalazła nowego partnera i wyjechała do Miami. Z nowym mężem ma dwie córki - Mirandę i Mię. Gdy myślała, że znów jest szczęśliwa zaczęła mieć poważne problemy finansowe. Jednak z pomącą przyszedł ojciec jej partnera i dał im pieniądze. Obecnie jest milionerką i mieszka w willi.
Chomiczek #894 ma na imię Barb i niestety jest włóczęgą oraz tak jakby bezdomnym. Ma jednak gdzie nocować, lecz dzień spędza na ulicy. Jej historia jest smutna, ponieważ od dziecka mieszkała w sierocińcu. Gdy skończył 18 lat nie umiała poradzić sobie w życiu, dlatego jak znalazła pierwszą pracę zwolnili ją po 2 miesiącach.
Jamniczka #556 ma na imię Valentina. Jest córką Gabrieli (projektantki mody) i ma brata Max'a. Chodzi do najbogatszego liceum na świcie i nosi bardzo drogie ciuchy. Wszyscy na szkolnym korytarzu się jej boją, jednak jak bliżej się ją pozna jest naprawdę fajną osobą. Jest wegetarianką oraz interesuje się astrologią
Jak już jesteśmy przy tej jamniczce ostatnio zauważyłam, że osoby kompletujące manie kupują też warianty magnesowe, a nawet pudełkowe. Rozumiem to w przypadku np. kotki #5, bo ta z czerwonym i szarym magnesem różni się jeśli chodzi cieniowanie i oczy, ale w momencie kiedy jedyną różnicą jest lekko inny odcień piegów lub nawet napis na opakowaniu jest to dla mnie naprawdę bezsensowne. Odniosłam się do tego przy tej jamniczce, bo podobno ma ona aż 3 "odmiany" - jedna z dziurką oraz dwie z magnesem (różniące się właśnie napisem na opakowaniu). A wy co o tym sądzicie?
🌿🌿🌿
Kolejne 5 figurek zamówiłam od Lantarii, która niestety wyprzedawała kolekcje. Głównym powodem zakupu jest figurka, którą pokaże wam na końcu.
Te dwie figurki są mojej siostry. O obydwóch długo marzyła. Krówka #2506 ma na imię Cornelia i jest córką Elli (możecie ja kojarzyć z tej notki). Przyjaźni się z Edmundem (post z nim) i nie lubi córki Milki, tak jak jej matka. Flaming #1024 na razie nie ma imienia i charakteru, bo straciła wszystko w wielkim pożarze. Wiadomo tylko, że jest modelką i odcięła się od przyjaciół i rodziny. Jest najbardziej tajemniczą osobą w całej branży.
Moją pierwszą figurka jest ośmiorniczka #2140. Była moim sporym marzeniem od dawna. Uwielbiam brokatowe lps, a w dodatku ostatnio bardzo polubiłam ten kształt. Ośmiornice są takie urocze, te uśmieszki i macki... Ta jest wyjątkowo śliczna. Nic o niej na ten moment nie wymyśliłam, ale może niedługo to się zmieni.
Maine coon Olivia #1326. Kolejne marzenie, w tym przypadku bardzo duże. Za pierwszym razem zobaczyłam ją chyba w jakimś filmiku na YT, gdzie właśnie nazywała się Olivia. Zakochałam się w niej od razu. Wiem, że sporo osób nie przepada za figurkami z prasowanymi oczami, ale ja sądzę wręcz przeciwnie - nadrukowane oczka nadają figurką charakteru i ciekawej mimiki. Uwielbiam jej języczek i pastelowy kolor.
Jest nastolatką i ma 17 lat, pewnie będzie przyjaźniła się z Karlą (post z nią), bo dosyć do siebie pasują. Kotka jest ciekawska, lekko natrętna i mocno ekstrawertyczna. W szkole jest uważana za lekko szaloną. Uwielbiam francuskie komedie (jej minka kojarzy mi się z żartami i komikami). Prowadzi również pamiętnik, na którym puncie ma obsesję. Jestem w niej zakochana na zabój.
Ostania figurka, czyli główny powód zakupu to kakadu z Nintendo #1961! 💖💗💕 Naprawdę dłuuuugo o niej marzyłam i ogromnie się cieszę, że w końcu ja zdobyłam. Jest to moja pierwsza figurka z Nintendo, ale licząc Maine Coon'a mojej sis druga. Moim zdaniem ta kakadu i short z jej zestawu to najpiękniejsze figurki z tej serii. Może dlatego, że mam słabość do kwiatków, żółtego, fioletowego i zielonych oczek u lps. 👀
Ptaszek ma na imię Pattie. Jest modnisią, z reguły wycofaną i cichą indywidualistką. Ma lekką obsesję na swoim punkcie i pracuje w branży modowej. Jest znana na całym świecie, ale sława niezbyt jej przeszkadza (wręcz przeciwnie -lubi wypominać to osobą, które wyśmiewały ją w dzieciństwie). Naprawdę nie mogę nadziwić się jaka ona jest przecudowna .<33
🌿🌿🌿
Ostanie figurki w tym poście zakupiłam od dziewczyny z Facebooka, ale transakcji dokonałam przez vinted, więc jest to mój drugi lps'owy zakup przez tą aplikacje. Kupiłam je po całkiem okazyjnej cenie, więc dodatkowo się z nich cieszę.
Pierwszym lps jest panda #250 mojej siostry. Osobiście bardzo mi się podoba. Ma na imię Lucky i ma wielkiego pecha w życiu. Za każdym razem przydarza mu się jakaś nieszczęśliwa sytuacja. 5 lat temu stłukł lustro i przeszedł pod drabiną. Później wybuchło mu auto na środku autostrady, a następnie spadł z balkonu nalewając lemoniadę (na szczęście mieszka na parterze). Po wypadku spalił mu się jeden pokój (jego ulubiony). Od tamtych wydarzeń jest mocno przygnębiony i smutny, bo nie ma pieniędzy na nowy samochód i lemoniadę oraz remont mieszkania.
Moja pierwszą figurka jest komondor #2717. Na potrzebę jej pokazania stworzyłam swojego pierwszego gifa, bo uznałam, że muszę pokazać wam jak uroczo tańczy.
Piesek nie dostał jeszcze imienia, ale wiem, że będzie znaną piosenkarka (przez ten malutki mikrofon, przeurocze jest to, że można go wyjąć!). Przyjaźni się z Roxie.
Wyjątkowo się z niej cieszę, bo była moim marzeniem z dzieciństwa. Pamiętam jak widziałam ją w sklepie (na stacji benzynowej?) i błagałam mamę, żeby mi ją kupiła... Pamiętam, że te figurki były statystycznie drogie, więc w ramach rekompensaty następnego dnia dostałam jakiegoś G3.
Kolejną figurką jest orangutan #486. 🦧 Kupiłam go tak właściwie przy okazji, ale naprawdę mi się podoba. Chciałam go głównie dlatego, że jak byłam młodsza miałam jego magnes (zdjęcie obok), przez co bardzo kojarzy się z początkami kolekcjonowania. Ma na imię Borneo (bo stamtąd wywodzi się jeden z gatunków orangutanów) i chodzi do podstawówki. Lubi się wygłupiać i żartować, przez co jest lubiany przez dzieciaki z klasy, ale nauczyciele nie dążą go zbyt dużą sympatią. Dodatkowo to pierwsza figurka tego kształtu w mojej części kolekcji! Wcześniej tylko moja siostra miała Mistrza Kakaowca (ktoś go jeszcze pamięta? - post). Borneo jest prześliczny, mam nadzieję, że niedługo uda mi się porobić mu jakieś zdjęcia.Ostanie już figurki w tym poście pokazuje razem, bo obydwie pochodzą z zestawu Collector's Set i są Toys'R'Us Exusive. Nie będę ukrywać, że gdybym ich nie zauważyła, to w ogóle bym nie zamówiła tej paczki. Obydwie długo mi się marzyły. Mają taki nietypowy i delikatny wygląd. Ubóstwiam rzęsy oraz ostry czerwony odcień biedronki #1383 i pastelowe kolory pancernika #1379. Nie wymyślam o nich zbyt wiele - biedronka ma na imię Marinette (kiedyś oglądałam za dużo Miraculum...), jest młodą-dorosłą, zafascynowaną kulturą oraz modą lat 50 i 60. Marzy jej się wyjazd do Paryża. Pancernik natomiast ma na imię Bianka, jest wycofaną i cichą nastolatką. Ogromnie pragnie kariery w show-biznesie, ale jej trema na razie na to nie pozwala. Wspominałam już, że je uwielbiam?
🌿🌿🌿
Takim oto sposobem doszliśmy do końca. Miałam zamiar w tym poście napisać jeszcze tipy kolekcjonerskie na prośbę Mini Creature'sWorld, ale chyba wyszłoby zbyt długo. Pisze ten post nie wiem od ilu dni, ale zdecydowanie za długo. Pamiętam jak kiedyś pisałam posty w godzinę i były gotowe do wstawienia... Mam tyle rzeczy, które chciałabym wam powiedzieć, a tak mało czasu... Mimo wszystko pisanie go naprawdę mnie odprężyło i przypomniałam sobie jak fajnie wymyśla się imiona i charaktery figurek. Mam nadzieję, że ten wpis wam się spodobał.
Trzymajcie się ciepło, na końcu zostawiam was z samotnymi kwiatkami i motylkami, bo nie chcę żeby się zmarnowały. Do zobaczenia niedługo. ❤️
Potrzebuję już wiosny.
Moje ferie również dobiegły końca i nie udało mi się podczas nich zrobić zupełnie nic bo się rozchorowałam, super atrakcja. Tak, czy siak nowy wygląd bloga bardzo mi się podoba, łącznie z kolorystyką. Sama bym swojego odświeżyła ale to wymaga dużo wytężonej pracy umysłowej więccccc... może innym razem hehe.
OdpowiedzUsuńHa! Zabawne, bo jeszcze całkiem niedawno ten jamnik walentynkowy był moim marzeniem i miał się nazywać właśnie VALENTINA. Teraz juz o nim jakoś super nie marzę, ale i tak go chce xD. Co ciekawe, ja też ostatnio miałam na oku ofertę z tą brokatową ośmiorniczką. Tak, zdecydowanie brokatowe lps są przecudne a ośmiorniczki są takie uroczeee iiiii!!!!!
Olivia też jest super. No i ja też kocham pecie z prasowanymi oczkami wyglądają tak... zawadiacko. Ojejjjuuu tn komondorek <3 A gif ci wyszedł zadżebiście.
Najbardziej z twoich nowości podobają mi się chyba... nosz kur jasny jak teraz jeszcze raz wszystkie przejżałam to nie da się wybrać faworytów. Hm... może pancernik i Lucky? Bardzo podoba mi się cała historia życiowa Lucky'iego. By the way ekstra się czyta jak opisujesz charaktery figurek. U mnie też każda jakiś ma, ale jakoś nie potrafię tego przelać na moje PETshoppingowe posty. No i na koniec - bardzo fajne zdjęcia, dodają takiego ekstra vibe'u.
Współczuję choroby, mam nadzieję, że teraz czujesz się już lepiej! 💗
UsuńJest mi tak miło, że wygląd ci się spodobał i śmieszna sytuacja z jamniczką haha
Mimo to mam nadzieję, że niedługo uda ci się zdobyć (tak samo ośmiorniczkę).
Brokatowe lps i te prasowanymi oczami to naprawdę sens mojego istnienia <3
Cieszę się, że figurki Ci się podobają oraz zdjęcia, i że lubisz jak opisuje figurki. Z chęcią też poczytałabym coś takiego u ciebie!
Śliczne figurki! Najbardziej zachwycona jestem jamniczkiem, kakadu (ahh, te kolorki i kwiatuszki są takie urocze! Teraz będę na niego polować-) i zwierzakami z Collector's Set (zawsze w tym zestawie podobały mi się dodatki i 'aranżacja' opakowania). I zgadzam się tutaj, że prasowane oczy dodają figurce charakteru. Zwłaszcza gdy są np. jakoś przymrużone lub jedno jest zamknięte, wtedy figurka zyskuje oryginalną mimikę twarzy. :]
OdpowiedzUsuńNowy wygląd bloga bardzo mi się podoba, nagłówek to cudo. I zakochałam się w czterech ostatnich zdjęciach. <3 I chyba wszyscy potrzebujemy już wiosony haha.
Super, że lps ci się podobają! Też jestem zakochana w tym zestawie, zawsze lubiłam jak lps już w pudełku ładnie się prezentowały.
UsuńNie wiem dlaczego tak wiele osób nie lubi prasowanych oczu - moim zdaniem to jeden z lepszych pomysłów Hasbro.
Prze miło mi jest, że wygląd i fotki ci się podobają! A ja już naprawdę powoli zaczynam modlić się o cieplejsze dni... 🌼
Fajnie, że znowu napisałaś :3 Naprawdę chętnie zobaczę wyżynę lubelską twoimi oczami, bo stąd pochodzę i tu robię znakomitą większość moich zdjęć (szczególnie Roztocze). Nagłówek wygląda świetnie. Sama zmieniłabym u siebie ten wygląd, bo nie zmienia się od 2017, ale nie mam to tego drygu i chyba się przyzwyczaiłam. Zdjęcia są fantastyczne, podoba mi się ta estetyka. Podziwiam za pomysły na historie figurek, moje dostają maksymalnie imiona haha
OdpowiedzUsuńNa razie jestem na etapie przeglądania zdjęć, ale mam nadzieję, że do końca lutego uda mi się coś skleić. Coś mi właśnie świtało, że ktoś z blogosfery pochodzi z tych okolic, ale nie mogłam sobie przypomnieć kto.
UsuńJa bardzo lubię twój wygląd - może przez sentyment, ale jakoś nie mogłabym przyzwyczaić się do nowego. Ale z drugiej strony fajnie byłoby zobaczyć nową wersję Studia.
Z tymi pomysłami bywa różnie - czasem mam ich multum, a czasem nie potrafię nawet wpaść na imię.
Cieszę się, że zdjęcia i nagłówek ci się podoba! 💘💘
Bardzo mi się podobają fotki, zwłaszcza z nowymi figurkami, to miłe, że przedstawiłaś je w takiej ładnej scenerii. No i również podziwiam za wymyślanie im wszystkim jakichś historii hahah
OdpowiedzUsuńPrzyjemny jest ten nowy wygląd, kojarzy mi się ze starymi blogami. Robi miłą atmosferę <3
ale piękne zdjęcia i super figurki! wygląd bloga również jest bardzo ładny, taki cieplutki. widzę, że nie tylko ja bardzo wyczekiwałam wiosny.
OdpowiedzUsuńfantastyczne jest to wymyślanie historii do figurek. nie wiem dlaczego ja przestałam to robić, ale zobaczenie że ktoś kultywuje ten zwyczaj dodało mi chęci do robienia tego.
czekamy na następny wpis:)